Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
wymioty i krew w kale
#1
Długo nie nacieszyłam się poprawą zdrowia Marysi - wczoraj wieczorem zrobiła kupkę, w której widoczne są ślady krwi (bardzo niewiele, cała kupka nie jest czerwona tylko takie trzy plamki) a dosłownie godzinę temu zwymiotowała - wczoraj zjadła dwa małe karaczany tureckie i mącznika bez pancerza, czyli mniej niż zwykle , wieczorem i dziś od rana leżała plackiem, oczka przymknięte. W końcu zwymiotowała i jakby jej ulżyło, porusza się , oczka otworzyła. w wymiotach widać wyraźnie te karaczany niestrawione.
Może jakieś problemy z układem pokarmowym? Może papkami ją karmić?
na 17.00 dziś jestem umówiona do weta żeby ją zobaczyła ale i tak chciałam zapytać czy ktoś miewał podobne problemy?
Martwię się bardzo o słabą bidulę.
       
Moje kochane stadko  Heart

[Obrazek: sygn.jpg]
Odpowiedz
#2
Czy gad był niedawno odrobaczany ? Kiedy i czym i na jakie robale ? Czy kupka ma zielone zabarwienie ? Od razu daj jej kilka kropli wody do pyska, niech przepłucze gardło po wymiotach. Zrób 3 dni przerwy w karmieniu, niech się brzuszek uspokoi. Jeśli wcześniej karmiłaś ją tym samym i było OK to nie zmieniaj teraz karmówki na papkę - każda zmiana karmówki powoduje rewolucję w brzuchu. Pamiętaj, że to wet ogląda gadzinę i do niego należy ostatnie słowo. Trzymam kciuki !
Odpowiedz
#3
Dostała kroplówkę elektrolitową, zbadano brzuszek i zalecono codziennie kąpać w rumianku Smile
Odrobaczana była miesiąc temu prawie, więc to raczej nie to (nazwy leku nie pamiętam) ale mam zbierać dwie kupki pod rząd (Marysia załatwia się średnio co drugi dzień) i zanieść na powtórne badanie w kierunku kokcydii, jednak pani doktor mnie uspokoiła tą kroplówką i stwierdziła,że skoro odzyskała trochę siły po zwróceniu mogła po prostu zbyt łapczywie jeść ale badanie i tak zrobimy , mam ją kąpać i zjawić się za kilka dni.
poza tym wyszło podejrzenie, że Marysia to Marian , nie na 100% bo jest mała i pokrzywiona ale najprawdopodobniej.

Marysia nie żyje Sad
Dostała drgawek i po kilku sekundach już zdechła Sad
Tak się cieszyłam,że jest już poprawa, że dochodzi do siebie.... Od początku biorąc ja pod opiekę liczyłam się z tym,że może się tak stać bo była bardzo wyczerpana ale ostatnie poprawy dały nadzieję,że będzie dobrze...
Moje kochane stadko  Heart

[Obrazek: sygn.jpg]
Odpowiedz
#4
O nie....
Biedna Marysia...
Co się mogło tak nagle stać?
BARDZO Misiu współczuję!!
Odpowiedz
#5
z tego co rozmawiałam z weterynarzem (od razu do niej zadzwoniłam po wszystkim jak tylko się uspokoiłam) możliwe,że miała uszkodzone narządy wewnętrzne (krew w kale - np.wątroba) Niestety wcześniej nie dawała żadnych objawów, wczoraj wieczorem i dziś stan się pogorszył i za późno na leczenie.
Byłam świadoma biorąc Marysię,że tak się może stać ale nie dopuszczałam tej myśli... taka nadzieja, ta chęć życia i powracająca energia...
Dostała zastrzyk, kroplówkę na wzmocnienie po wymiotach ale może uszkodzona wątroba tego nie wytrzymała, prawdopodobnie.
Bardzo żałuję,że tak to się skończyło...gdyby chociaż objawy wystąpiły wcześniej, byłby czas na reakcję, leczenie...
Moje kochane stadko  Heart

[Obrazek: sygn.jpg]
Odpowiedz
#6
Pani wet, która ją leczyła powiedziała też ,że przyczyną mogło być zatkanie przewodu pokarmowego ale raczej mnie to dziwi, bo jeszcze wczoraj Marysia wręcz miała biegunkę. Wcześniej kupka była regularna...
Moje kochane stadko  Heart

[Obrazek: sygn.jpg]
Odpowiedz
#7
Myślę że zatkanie to nie-bo robiła kupki.A poza tym w przypadku zatkania-czyli zaczopowania- musiałoby dojść chyba do pęknięcia jelita-a to straszny ból i napewno byś to zobaczyła po zachowaniu Marysi.
To wygląda na krwotok wewnętrzny.....
Moze dr.Karolina się wypowie?Bo ja się wymądrzam-ale mam w najbliższej rodzinie lekarzy i zaraz omawiam takie ciężkie przypadki i wypytuję.Co nie znaczy że mam rację.

Co spojrzę na ten napis MARYŚKA-ADOPTOWANA BIDA to łzy w oczach...
Odpowiedz
#8
Sad - nic więcej nie mogę napisać Sad
Odpowiedz
#9
Strasznie mi przykro : ( Niestety, gdy przeczytałam o jej objawach to przed oczami stanęła mi moja Lemonka. Była gekonem lamparcim i - mimo wysiłków wielu osób i wetów w Polsce - nie udało się jej uratować. Spodziewałam się takiej wiadomości, ale miałam nadzieję, że się pomylę ...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości